Żeby nie było, że jestem niepoprawną romantyczką, która specjalizuje się w zachodach słońca, tym razem coś z innej beczki...
W miniony weekend na Krakowskim Przedmieściu odbyło się Warszawskie Wielokulturowe Street Party, udało mi się na chwilę późnym popołudniem tam dotrzeć (żałuję, że nie wcześniej...). To, co najbardziej przykuło moją uwagę, to kapela która grała naprzeciwko Pałacu Prezydenckiego.Wyglądali ciekawie i fajnie grali.
Dodatkowego smaczku dodawał fakt, że po drugiej stronie ulicy, czyli tuż pod Pałacem, zebrała się grupka tych od krzyża, wznosząc w niebo religijne pieśni, które było słychać w momencie, gdy na chwilę cichły gitary. Było wielokulturowo...;)
Poza gitarami, można było posłuchać też innych instrumentów...




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz